Rezygnacja z zakupu nowych aut na rzecz naprawy już posiadanych oraz duża baza starych pojazdów w Polsce przełożyły się na 5% wzrost przychodów dystrybutorów części samochodowych w 2020 roku. Wysoki popyt na części oraz optymalizacja kosztów pozwoliły podwyższyć rentowność dystrybutorów w 2020 roku. Ograniczona podaż nowych pojazdów może zapewnić dalszy wzrost popytu na części w 2021 roku. 82% dystrybutorów części w Polsce przewiduje wzrost przychodów w 2021 roku, a ponad połowa jest zdania, że nastąpi to dzięki wzrostowi sprzedaży krajowej.

Jak wskazują miesięczne dane za 2020 rok o przychodach dystrybutorów notowanych na warszawskiej giełdzie, polski rynek dystrybucji części odczuł skutki pandemii COVID-19. Mimo to, rok zakończył się dla sektora wzrostem przychodów o 5%. Paliwem napędzającym wzrost w branży był popyt na rynku krajowym, spowodowany dużym i starym parkiem samochodowym oraz rezygnacją z zakupu nowych aut. Obserwowaliśmy wyraźne zjawisko substytucji – zakup nowego samochodu był odkładany w czasie, co wiązało się z koniecznością naprawy bądź wymiany części w posiadanym aucie. Swoją cegiełkę dołożył także import – pandemia nie zmieniła trendu obserwowanego od lat, czyli znacznej przewagi importu używanych aut osobowych nad sprzedażą nowych pojazdów.

– Mimo spadku popytu wywołanego pandemią, w 2020 roku polski park samochodowy powiększył się o 428 tysięcy nowych samochodów osobowych oraz 772 tysiące używanych aut osobowych z importu. Co istotne, pogłębia się zjawisko starzenia się parku samochodowego – średni wiek auta osobowego w Polsce to już 14,1 lat, podczas gdy średnia unijna wynosi 11,5 lat. Odłożenie w czasie zakupu nowych aut oraz starzejące się samochody to najważniejsze czynniki, które wpłynęły na rosnące przychody dystrybutorów części w 2020 roku. W bieżącym roku może dojść kolejny istotny czynnik – wyższe ceny części na skutek wysokiego popytu, problemów z ich dostępnością oraz rosnących cen surowców i transportu – wyjaśnia Martyna Dziubak, dyrektor ds. sektora motoryzacyjnego w Santander Bank Polska.

 

Wielkość poytu na części samochodowe zależy przede wszystkim od wielkości i struktury parku samochodowego. Z ostatnich dostępnych zaktualizowanych danych wynika, że na przełomie 2019 i 2020 roku po polskich drogach jeździło ponad 18 mln samochodów osobowych oraz prawie 3 mln samochodów dostawczych i ciężarowych. W strukturze krajowego parku, oprócz wieku pojazdów, coraz większego znaczenia nabiera segment marek. Obserwowana przez ostatnie lata wyraźnie wyższa dynamika rejestracji nowych samochodów marek premium wobec popularnych daje w dłuższej perspektywie czasowej potencjał do sprzedawania droższych części.

Pandemia sprzyjała dystrybutorom, choć spadały obroty warsztatów

Analizując dane historyczne widać zależność pomiędzy spadkiem sprzedaży pojazdów a wzrostem przychodów z napraw i serwisu pojazdów. Jednak ubiegły rok był pod tym względem wyjątkowy. Podczas gdy wolumen rejestracji aut osobowych wyraźnie spadł, zmalały również przychody warsztatów, i to aż o 19%.

Częściowo takie dane mogą wynikać z rozwoju szarej strefy, na co wskazało 62 proc. badanych przez MotoFocus.pl warsztatów. Ponadto konsumenci, szukając oszczędności, mogli częściej korzystać z mniejszych, nieautoryzowanych i nie należących do sieci warsztatów, co oznaczało niższe stawki, ale też mikrofirmy nie są zaliczane do statystyk tego sektora. Dodatkowo mniejsza mobilność oznaczała mniej napraw powypadkowych, zatem niższe obroty blacharń i lakierni, które mniej wpływają na dynamikę sprzedaży części. Przedstawiciele warsztatów wskazywali też na skłonność do ograniczania przez kierowców zakresu napraw, nawet jeśli pojazd ich wymagał, a także preferowanie napraw z użyciem tańszych części.

W 2021 roku branża wrzuci 6-ty bieg?  

Choć niepewność co do dalszego przebiegu pandemii i jej skutków dla gospodarstw domowych jest wciąż dosyć duża, to wydaje się, że największym ograniczeniem dla sprzedaży nowych aut w 2021 roku nie będzie słaby popyt, ale niska dostępność nowych aut w wyniku problemów z dostawami podzespołów elektronicznych niezbędnych do ich produkcji. Dlatego analitycy Santander Bank Polska prognozują, że efekt substytucji, który obserwowaliśmy w 2020 roku, może się utrzymywać także w roku obecnym.

– Problemy z podażą nowych aut mogą trwać nawet do 2022 r., a nasza mobilność w tym roku nie jest już tak ograniczona, jak w roku 2020. Wszelkie odłożone lub ograniczone wcześniej naprawy pojazdów, zarówno po stronie gospodarstw domowych, jak i firm, z czasem będą musiały być wykonane. Dodatkowo popytowi będą sprzyjały dobre nastroje i wyniki przemysłu czy handlu. Warto zwrócić też uwagę, że branża transportu drogowego towarów, przy dużym popycie na swoje usługi, ma obecnie problemy z nabywaniem nowych pojazdów z uwagi na ograniczoną ich podaż. To sugeruje, że konieczna będzie naprawa taboru, który w normalnych warunkach byłby zastąpiony nowym przez firmy transportowe – uważa Radosław Pelc, analityk sektorowy Santander Bank Polska.

Te prognozy potwierdzają badania ankietowe wykonane przez MotoFocus.pl. W I kwartale 2021 r aż 76% badanych dystrybutorów wskazało na wzrost przychodów w relacji do IV kwartału 2020 roku. Z kolei w okresie styczeń-maj 2021 giełdowi dystrybutorzy uzyskali znacznie wyższe przychody wobec analogicznego okresu nie tylko 2020 roku, ale też roku 2019. Natomiast w kwietniowym badaniu aż 82% dystrybutorów zakładało, że w 2021 roku sprzedaż wzrośnie, w tym 52% uważa, że będzie to możliwe dzięki wzrostowi sprzedaży krajowej, a 31% za sprawą wzrostu eksportu.

Ważnym czynnikiem wpływającym na popyt na części jest także dalszy wzrost bazy aut używanych. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2021 roku import używanych aut do Polski wzrósł o 28,5% rok do roku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here